piątek, 5 kwietnia 2013

Na ratunek zieleni

Jak dotąd dzięki wspaniałej aurze wyrosła mi tylko rzeżucha. Pan pogodynek z radiowej Trójki powiedział ostatnio: "żeby nie pogarszać sprawy, powiem tylko, że pogoda bez zmian". Krótko mówiąc, do powrotu zieleni  w moim ogródku droga daleka. A że widoku zielonych listków za oknem brakuje mi okropnie, zrobiłam sobie własne. W dodatku z kwiatami. 


Okazuje się, że robienie szydełkowych kwiatków nie jest takie trudne. Co prawda nadal nie rozumiem opisów z gazetek, a od girlandowego ideału, jaki mnie zainspirował (zrobionego zresztą na drutach), dzieli mnie przepaść (można zobaczyć go tu), to wynik i tak mnie zadowala. Wystarczy zamotać na szyi i już robi się dziarsko.


6 komentarzy:

  1. Widziałam na żywo, bardzo misternie udziergane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie masz ochoty zrobić takiej broszki? ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozwalam pokazać motylka i te różne.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz komentarz :)
Jeżeli nie masz konta na blogspot.com, wybierz "komentarz jako: Anonimowy".
Pamiętaj jednak jakoś się podpisać!